Dzieciństwo

Większość dobrych rzeczy z dzieciństwa łączy się z moim ojcem, ale złych też. Kiedy przychodził pijany, miał zwyczaj wyciągać mnie z łóżka i zabierać do kuchni, żebym była świadkiem awantur. On mamie wypominał wszystko, a najbardziej jej brata Leona, który jego zdaniem ograbił go z jakichś orzechowych mebli. Poza tym, mama chciała się mnie pozbyć, to znaczy nie urodzić. Miałam wiedzieć, że to dzięki niemu żyję, bo jej nie pozwolił tego zrobić i „dzięki temu mamy Asię”. Mama wcale temu nie zaprzeczała, choć bardzo tego chciałam. „A co miałam robić?!” – wołała. – „Troje dzieci, wojna, nie ma co jeść, ty pijesz, to co ja miałam robić?” Wolałabym jednak tego nie słyszeć, prześladowało mnie to przez lata. Wolałabym nie być w ogóle świadkiem ich awantur, ale się nie dało.

Inne, straszne wspomnienie z mojego dzieciństwa to mój chrzest. Miałam wtedy ze trzy lata. Strasznie nie chciałam być ochrzczona. Całą drogę darłam się i wyrywałam. Bracia powiedzieli, że idziemy, żeby wykurzyć ze mnie diabła i to mnie przeraziło. Teraz jeszcze czuję ten strach. W kościele na ulicy Czarnej nie przestawałam ryczeć, bałam się księdza i wszystkich tych czynności, które się dookoła mnie działy.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *