Depresja

Tak się też zawsze działo, ale zanim się wygrzebałam, zwykle mijały miesiące, kiedy bałam się wychodzić na dwór, bałam się wsiąść do tramwaju i nic, zupełnie nic, nie mogłam robić. Nie mogłam czytać, nie mogłam pisać, nie mogłam nic. Jedzenie było trawiaste, więc nie jadłam, a ubranie zawsze wkładałam to samo, spodnie i golf. Jedyne, co robiłam, to jakoś starałam się dbać o Michała, ale kiepsko. Starałam się po prostu, żeby w domu byli inni chłopcy, którzy tworzyli namiastkę domu. Z tych czasów pochodził Struś, jego brat i ich koledzy. Wiedziałam, że coś zawsze wymyślą do zjedzenia. To już było po rozwodzie. A wcześniej? Kiedy poszłam do szpitala, Michałem zajmowała się moja mama. To też po rozwodzie. A przedtem? Zamiast na Politechnikę szłam do Czarnuli do domu i tam siedziałyśmy po parę godzin paląc papierosy. Nic dziwnego, że zawaliłam rok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *